Wolny OS w okowach

Wolność niejedno ma imię. Północnokoreański Linux nie jest tak przyjazny użytkownikowi jak jego „zachodnia” wersja.

Nie od dziś wiadomo, że Korea Północna pracuje nad własną dystrybucją Linuksa – Red Star OS – która ma być wolna od cuchnących, kapitalistycznych wymysłów niedorozwiniętych zachodnich informatyków. Traf chciał, że przedstawiciele tego zgniłego Zachodu sprawdzili, co kryje się pod powłoką rewolucyjnego Linuksa i zauważyli, że funkcjonuje dokładnie tak, jak komunistyczna Korea, kontrolując wszystkie ruchy użytkownika.

Wszystkie pliki przesyłane przez port USB są znakowane, by łatwo wychwycić komputer, z którego dokonano przecieku, ponadto Red Star nienawidzi żadnych ingerencji w oprogramowanie: szyfruje dane systemowe, a gdy użytkownik podejmie nieautoryzowaną próbę zmiany plików, komputer zresetuje się samoczynnie.

Aby użytkownicy nie musieli „trudzić się” przy instalacji podstawowego oprogramowania, już na starcie otrzymują zaaprobowane przez władze narzędzia: antywirusa i przeglądarkę internetową. W Red Star zaimplementowano także autorski system szyfrowania danych, ale myli się ten, kto myśli, że jest to krok ku zwiększeniu bezpieczeństwa użytkownika – rewolucyjni informatycy wdrożyli go, by utrudnić zachodnim agencjom wywiadowczym inwigilację północnokoreańskich komputerów.

Linux zawsze kojarzył się z ostoją komputerowej wolności, ale Red Star OS udowadnia, że wspomniana „wolność” niejedno ma imię.

PODOBNE POSTY

Odpowiedz