Jeśli opanowałeś już poligony i tereny zielone, czas na zdobycie mórz i oceanów

Świat opanowała mania walk czołgami. Jedyny teren na którym te bojowe giganty nie były w stanie prowadzić działań, była woda. A skoro zajmuje ona aż 71% globu, Wargaming postanowił ją wykorzystać. Tak powstała gra World of Warships, która – podobnie jak odsłona o czołgach – jest nastawiona na starcia sieciowe. Nie ma tutaj niepotrzebnego scenariusza, tylko czysta rozgrywka, cała zabawa kręci się wokół toczenia morskich bitew z innymi graczami.

Genialne jest to, że mamy dostęp do marynarek wojennych z takich krajów jak m.in. Stany Zjednoczone, Japonia, Związek Radziecki, Niemcy czy Wielka Brytania. Gracze mogą swobodnie dobierać swoje okręty, nic nie stoi na przeszkodzie, aby w jednej drużynie znalazły się jednostki państw, które w rzeczywistości były ze sobą w stanie wojny.

Sztuka wojny

Zabawa z World of Warships sprowadza się przede wszystkim do potyczek pomiędzy dwoma zespołami, w których każdy z graczy kontroluje pojedynczy okręt wojenny. Jednostki podzielono na cztery klasy – niszczyciele, krążowniki, pancerniki oraz lotniskowce – dysponujące unikalnymi mocnymi i słabymi stronami.

Mechanizmy rozgrywki stanowią hybrydę rozwiązań symulacyjnych oraz typowo zręcznościowych: z jednej strony wszystkie parametry okrętów (takie jak siła ognia czy szybkość) zbliżone są do rzeczywistych możliwości ich pierwowzorów, a jednocześnie sterowanie jest mocno uproszczone i jego opanowanie zajmie raptem chwilę. Nie ma potrzeby studiowania opasłych tomów instrukcji obsługi. Chyba że chcecie dowiedzieć się więcej na temat dowodzonej przez siebie maszyny.

Całość opracowano tak, aby zwycięstwo wymagało dobrej współpracy z kolegami z drużyny, samotne wilki za wiele w World of Warships nie zdziałają. Jest to bardzo dobre rozwiązanie, które zmusza nas do taktycznego działania.

Gracze mogą być właścicielami więcej niż jednego okrętu, a pomiędzy bitwami otrzymują możliwość ulepszania posiadanych jednostek oraz odblokowywania nowych w ramach czterech drzewek rozwoju – po jednym dla każdej klasy. Odblokowanie wszystkich opcji wymaga mnóstwa czasu oraz sporego wysiłku (lub skorzystania z mikropłatności), dlatego wszystkie decyzje zakupowe trzeba podejmować ze sporą rozwagą. Dodatkowo każda jednostka ma swojego kapitana i on również dysponuje własnym drzewkiem rozwoju.

World of Warships umożliwia graczom rywalizowanie w kilku odrębnych trybach: możemy stanąć do bitwy przeciwko innym graczom lub połączyć sił przeciwko sztucznej inteligencji w ramach bitew kooperacyjnych. Ponadto dostępne są także misje treningowe, pozwalające na podszlifowanie umiejętności przez zabawą z innymi ludźmi.

Historia przede wszystkim

Istnieją gry które stawiają jedynie na pustą rozrywkę, są też takie jak World of Warships, których wartością dodaną jest nauka historii. Aby stworzyć takie tytuły, wielu specjalistów musi wyruszyć w świat w poszukiwaniu odpowiednich materiałów dydaktycznych.

Twórcy World of Warships szczególny nacisk położyli na to, aby wirtualne okręty były jak najbardziej zbliżone do prawdziwych jednostek, zarówno, jeśli chodzi o ich zalety, jak i wady. Firma Wargaming stworzyła specjalny dział odpowiedzialny za kontakty z muzeami, historykami, architektami oraz fundacjami rozsianymi po całym świecie. Jego pracownicy poszukują dokumentów, map oraz zdjęć, które ułatwią odtworzenie idealnego modelu okrętu. Następnie wszystkie plany przechodzą proces digitalizacji, od tego momentu zaczyna się powolne projektowanie wirtualnego okrętu, a graficy dbają o to, aby uchwycić charakterystyczne cechy okrętu.

Duguay-Trouin

Dla przeciętnego gracza są one praktycznie niedostrzegalne, ale koneserzy od razu zwrócą na nie uwagę. Wolrd of Warships od początku trzyma się zasady, że gra ma nie tylko cieszyć graczy, ale mieć również zastosowania edukacyjne: ma dostarczać użytkownikom wiedzy historycznej na temat jednostek, które wybierają. To dlatego twórcy kładą nacisk na to, aby każda jednostka zachowywała się podobnie na wirtualnych wodach jak na tych prawdziwych. Oczywiście z uwzględnieniem pewnych różnic, rozgrywka nie może przecież trwać kilkanaście godzin czy dni. Jest ona tak bardzo skondensowana, aby walki trwały kilkanaście minut. Wiele procesów zostało mocno uproszczonych np. lotniskowce są o wiele szybsze oraz zwrotniejsze niż ma to miejsce w rzeczywistości. Nie ingerowano natomiast w wygląd okrętów oraz ich podstawowe uzbrojenie, które jest wierne historii.

Praca działu projektowego nigdy się nie kończy. Gdy my dostajemy np. nową francuską flotę, oni już pracują nad okrętami znajdującymi się w marynarkach innych krajów, aby w nieodległej przyszłości dodać je do gry.

Vive la France!

Wirtualna flota World of Warships co i rusz rozrasta się o nowe machiny wojenne. Niedawno dołączyły do niej francuskie krążowniki, tak bardzo oczekiwane przez fanów. Jest to wyśmienita informacja, ponieważ nowe jednostki oferują nowe możliwości.

Nowa linia okrętów to mocne działa i perspektywy, które docenią gracze ceniący zwrotność oraz różnorodność taktyczną. Ich silniki są szybkie już na starcie, a dodatkowo mogą być wspomagane wzmocnieniem przyspieszenia – materiałem eksploatacyjnym niedostępnym dla okrętów innych krajów. Spodziewamy się, że na polach bitew morskich będzie ich coraz więcej. Wyposażono je w grodzie antytorpedowe chroniące przed niszczycielami  oraz torpedy, dzięki którym staną się postrachem mórz i oceanów. Francuskie krążowniki mogą wykonywać rozmaite zadania w bitwie, szybko zmieniać swoje położenie na mapie i atakować z powodzeniem niszczyciele, lekkie krążowniki  oraz lotniskowce. Nie ma dla nich przeciwnika nie do zatopienia. Na wyższych poziomach (od VI do X) mogą zagrozić nawet pancernikom.

Nową linię technologiczną otwiera szybki i celny Bougainville, który należy do klasy krążowników o nazwie aviso, wcześniej niereprezentowanej w bogatym arsenale World of Warships. Te okręty dobrze służyły podczas całej drugiej Wojny Światowej i pozostały aktywne do późnych lat pięćdziesiątych, uczestnicząc w wojnach w Korei oraz Indochinach. Następne poziomy reprezentowane są już przez nowoczesne lekkie krążowniki takie jak: Friant, Duguay-Trouin, Émile Bertin i La Galissonnière.

Najpotężniejszymi maszynami z najwyższych poziomów są ciężkie krążowniki Algérie, Charles Martel, Saint-Louis i Henri IV, z czego trzy ostatnie nigdy nie zostały zbudowane. Dzięki grze otrzymujemy niepowtarzalną okazję aby sprawdzić, jak prezentują się na wodzie oraz jak wypadają w starciach z innymi okrętami. Programiści zadbali o to, aby zachowywały się jak najbardziej realistycznie podczas ostrzałów, spotkania z mocniejszą falą czy w trakcie szybkich nawrotów taktycznych.

W tym miejscu warto po raz kolejny wspomnieć, że wszystkie okręty dostępne w World of Warships odwzorowano z niezwykłą dokładnością oraz dbałością o szczegóły. Graficy pracujący dla Wargamingu zatroszczyli się o najdrobniejsze detale, takie jak ławki na pokładach czy drobne elementy wyposażenia pokładowego.

Dobre, bo polskie

Wargaming dobierając okręty do wirtualnej floty nie zapomniał o Polakach oraz ich dokonaniach podczas II WŚ. Wśród okrętów z wielu marynarek świata, znalazło się miejsce na polski akcent. Jest nim niszczyciel typu Grom, ORP Błyskawica.

Okręt zaprojektowano w Wielkiej Brytanii i był jednym z dwóch okrętów typu Grom. W momencie zwodowania jednostki te uznawano je za jedne z najszybszych i najciężej uzbrojonych okrętów w swojej klasie. Kiedy Błyskawica została wprowadzona do służby w 1937 roku, stała się głównym klejnotem koronnym Polskiej Marynarki Wojennej. Była jedną z najszybszych i najlepiej uzbrojonych maszyn na wodzie.

Skonstruowano ją tak,  aby mogła królować na Bałtyku i szybko stała się postrachem zarówno floty niemieckiej, jak i radzieckiej. Błyskawica ma bogatą historię służby, okręt brał udział w ewakuacji Dunkierki, walkach na Atlantyku, operacjach Torch i Overlord oraz w bitwie pod Ushant.

Okręt walczył także u boku Królewskiej Marynarki Wojennej na niespokojnych wodach Morza Północnego i Atlantyku, i choć trudno w to uwierzyć, służy w Marynarce Wojennej Rzeczypospolitej Polskiej do dziś. Oczywiście jego czasy rządów na morzu należą już do przeszłości.

Obecnie sprawdza się w roli eksponatu do zwiedzania dla tysięcy turystów. Gdzie go znaleźć? Większość z was na pewno to wie, dlatego tylko niezobowiązująco przypominamy, że okręt zacumowano przy Nabrzeżu Pomorskim w Gdyni.

Jak to się stało, że Błyskawica znalazła się w dość szerokiej flocie stworzonej przez Wargaming? Firma nawiązała współpracę z Muzeum Marynarki Wojennej. „Chcieliśmy, aby nasza gra nie tylko zapewniała użytkownikom rozrywkę, lecz także stanowiła platformę edukacyjną i przekazywała wiedzę na temat historii” opowiada Krešimir Gusak, specjalista ds. wojskowości Wargaming. Oczywiście muzeum nie od razu zgodziło się otworzyć swoje opasłe archiwa przed specjalistami od gier militarnych. W trakcie negocjacji debatowano w jaki sposób okręt będzie prezentowany światowej publice.

Na szczęście, udało się. Firma dostała dostęp m.in. do dziesiątek historycznych planów technicznych przedstawiających różnorodne konfiguracje okrętu oraz setek autentycznych fotografii, które nigdy wcześniej nie opuściły archiwów. Krešimr dodaje: „Wiemy, że Polacy przywiązują ogromną wagę do Błyskawicy. Jesteśmy też pewni, że będzie ona doskonałym dodatkiem do gry. Poświęciliśmy wiele czasu na zrekonstruowanie tej jednostki w grze i sprawiło nam to wiele przyjemności”. Pracownicy muzeum odwiedzili nawet stocznię w brytyjskim Cowes, gdzie we wrześniu 1935 r. rozpoczęto budowę okrętu.

Dlaczego warto posiadać Błyskawicę w swojej flocie? Przede wszystkim dlatego, że ma mocne działa i niezwykle duży zasięg torped, co zawsze przydaje się w starciu z wrogiem. Do tego jest również bardzo szybka, jak zresztą sugeruje jej nazwa.Jak na niszczyciela przystało, jest w stanie zrobić dużo szkód we flocie nieprzyjaciela.

Niezwykle rzadko gry z gatunku MMO tworzy się z takim przywiązaniem do szczegółów.

Chcesz wejść do świata okrętów? Zobacz poradnik na temat tego, jak NIE grać w World od Warships:

Dawid Muszyński