Recenzja It’s Full of Sparks

Fajerwerki mają krótkie lonty, dlatego zadbaj o to, aby nie wybuchły zbyt szybko w tej szalonej platformówce.

Czy kiedykolwiek odniosłeś wrażenie, że życie przelewa ci się przez palce i z każdą sekundą jesteś bliżej śmierci? Tak? To wyobraź sobie, jakbyś się czuł, gdybyś był fajerwerkiem.

Ktoś wetknął w ciebie lont, podpalił go i dał kilka sekund na zrobienie czegoś pożytecznego, zanim twój czas przeminie w głośnej, kolorowej eksplozji. Jeśli lubisz fajerwerki, w It’s Full of Sparks znajdziesz ich mnóstwo.

Ci mali bohaterowie przebiegną przez 80 poziomów, aby wypełnić dwa zadania: spróbują zgasić iskry trawiące lont, aby choć na chwilę przedłużyć swój krótki żywot i będą szukać mitycznego Old One, fajerwerku, który nigdy nie zapłonął. Szanse na przeżycie są marne, ale kto nie próbuje, ten nie wygrywa.

PRZEŁĄCZAJ I UNIKAJ

Pierwszy poziom to po prostu długi sprint zakończony kąpielom w oceanie. Ale już po chwili okaże się, że droga do ocalenia nie zawsze jest taka prosta. Na ekranie pojawi się czerwony przycisk usuwający przeszkody na drodze. Wydaje ci się, że wystarczy go wcisnąć, aby uniknąć zderzenia się ze ścianą i rozerwania na strzępy? Nie do końca – przycisk usuwa zarówno przeszkody, jak i platformy, po których się poruszasz. Musisz włączać go i wyłączać w odpowiednim rytmie, aby nie doprowadzić do eksplozji.

Już wiesz, do czego to wszystko zmierza. Szybko do czerwonego przycisku dołączą zielony i żółty, a twoim zadaniem będzie nie tylko wystukiwanie odpowiedniego rytmu, ale także trafianie w odpowiednie przyciski. Ta mieszanina szybkiej akcji, platformowych wyzwań i łamigłówek jest niezwykle ekscytująca. Zwłaszcza że porażka nie kończy gry – kiedy jeden fajerwerk eksploduje, jego miejsce zajmuje kolejny, nigdy nie zabraknie chętnych do tego morderczego wyścigu.

Warto zauważyć, że każdy z bohaterów ma swoje imię. Niestety, nie zastosowano tu rozwiązania znanego z Cannon Foddera i pod koniec planszy nie znajdziemy pagórka z grobami tych, którzy polegli. Chociaż z drugiej strony mogłoby to być nieco zbyt makabryczne posunięcie, to w końcu kolorowa platformówka o antropomorficznych fajerwerkach, a nie gra wojenna.

WSKAŻ IM DROGĘ

Nie można odmówić tym malutkim, rysunkowym fajerwerkom uroku, jednak dłuższe posiedzenie z tą grą może doprowadzić do szaleństwa. Każdy kolejny poziom jest większy, bardziej skomplikowany I wredny, musisz przygotować się na całe serie irytujących porażek.

Nie raz zaniesiesz się śmiechem, kiedy twój bohater nagle zderzy się ze ścianą, którą wzniosłeś przez przypadek, materializując ścianę tuż przed jego twarzą. Prawdopodobnie nie raz zaklniesz, gdy spóźnisz się o ułamek sekundy z wciśnięciem odpowiedniego guzika. Irytuje także brak możliwości podejrzenia całego poziomu przed rozpoczęciem biegu.

Na szczęście grze nie brak innowacyjności, poziomy są zróżnicowane, a grafika cieszy oko, dzięki czemu frustracja szybko ustępuje chęci pobicia kolejnej przeszkody. Przypadkowe uniknięcie śmierci okazuje równie satysfakcjonujące co roztrzaskanie o pojawiającą się znikąd ścianę.

Mamy dla ciebie tylko jedną radę – wyposaż swój telefon w porządne etui ochronne, zanim spróbujesz swoich sił w bezlitosnym trybie Diamond Run.

It’s Full of Sparks (darmowa) dostępna jest na iOS-a. Wersja na Androida zadebiutuje w lutym.

ZDANIEM STUFFA…

Jest irytująca ale innowacyjna. Nie będziesz w stanie oderwać się od niej, dopóki nie dobiegniesz do ostatniego poziomu

DOBRY STUFF

Szybka i wciągająca
Wygląda i brzmi świetnie
Poziomy są zróżnicowane i wymagające

ZŁY STUFF

Sterowanie może czasami irytować
Linearny sposób odblokowywania poziomów

PODOBNE POSTY

Odpowiedz