Powrót klasyka. Testujemy myszkę Microsoft Classic IntelliMouse

Przez lata była uważana za jedną z najlepszych myszek do codziennego użytku, aż w pewnym momencie zniknęła, wyparta przez tanią chińszczyznę. Teraz wraca, cała na biało.

Odzwyczaiłem się od dużych, biurowych myszek, które królowały na biurkach na początku tysiąclecia. Kiedy pracujesz w biegu, często poza domem lub biurem, nie chcesz targać ze sobą dużych urządzeń, które niepotrzebnie zajmują miejsce w torbie lub plecaku. Na przestrzeni ostatnich lat tak bardzo przyzwyczaiłem się do kompaktowych myszek pokroju Logitech M330, że do testu Classic IntelliMouse podchodziłem ze sporym dystansem. Zastanawiałem się, po co ktoś miałby wskrzeszać przewodową myszkę sprzed kilkunastu lat, która nijak nie wpisuje się w erę supersmukłych smartfonów i kilogramowych laptopów grubości zeszytu. Okazało się, że jest do czego wracać

IntelliMouse jest król myszy, jak Windows jest król pecetów

Historia serii IntelliMouse sięga drugiej połowy lat 90., kiedy Microsoft wypuścił na rynek pierwszy model tej myszy. Swoją ergonomią zawstydzała większość konkurentów, a po kilku latach na dobre zagościła na firmowych i domowych biurkach. Szczytowym osiągnięciem projektantów Microsoftu okazał się model IntelliMouse Explorer 3.0, którzy docenili zarówno pracownicy biurowi, jak i rasowi gracze – pierwsi ze względu na komfort pracy, drudzy ze względu na precyzyjny czujnik optyczny. Niestety, seria IntelliMouse nie przetrwała próby czasu i znikła z rynku w 2012 roku, po 16 latach zawrotnej kariery.

W 2017 roku ktoś w Microsofcie wpadł na szalony pomysł i postanowił wskrzesić tę cenioną myszkę niemalże w niezmienionej formie. Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że mamy do czynienia z tą samą myszką, na której przed laty zagrywaliśmy się w serię Half-Life. Dopiero po chwili zauważymy, że unowocześniono wzornictwo, aby lepiej wpasowało się we współczesne standardy – górną część myszki pokrywa ciemniejszy, bardziej stylowy plastik, a półprzezroczysty, podświetlany spód obudowy zniknął, ustępując miejsca wąskiemu paskowi świetlnemu w kolorze białym. Zmieniono także kolor bocznych przycisków funkcyjnych na czarny, dzięki czemu wtapiają się w bok obudowy.

Projektanci Microsoftu nie poprzestali wyłącznie na zmianach wizualnych, zmieniło się także oprogramowanie i wnętrze IntelliMouse’a. Nowy czytnik optyczny pracuje z czułością do 3200 DPI, a konfigurator przycisków Microsoft Mouse and Keyboard Center (MKC) pozwoli skonfigurować działanie wszystkich przycisków myszki. Nie zdecydowano się za to na zastąpienie kabla modułem łączności bezprzewodowej. Czy te dość kosmetyczne zmiany wystarczą, aby przywrócić markę do życia?

Twój nowy przyjaciel

Pierwsze godziny z IntelliMouse’em były dziwne. Palce układały się zupełnie inaczej niż na małych myszkach, z których korzystałem dotychczas, a kabel kleszczył się gdzieś między biurkiem a ścianą. Podejrzewałem, że przygoda z tą myszką zakończy się dość szybko, ale postanowiłem dać jej szansę i sprawdzić, jak poradzi sobie na przestrzeni kilku tygodni nieustannej pracy.

Okazało się, że już na drugi dzień palce same układały się w nowej, bardziej komfortowej pozycji, a klawisze umiejscowiono dokładnie tam, gdzie trzeba; nie musiałem ruszać dłonią, aby sięgnąć do któregokolwiek z nich. Przypomniałem sobie, jak wygodne było korzystanie z bocznych klawiszy umiejscowionych pod kciukiem, a doceniłem je jeszcze bardziej, gdy zainstalowałem MKC i przypisałem do nich makra ułatwiające pracę z edytorem tekstu. Co ciekawe, mapowanie klawiszy można uzależnić od aplikacji, z którą pracujemy, a profile będą zmieniać się automatycznie.

Na pochwałę zasługuje także usprawniony czujnik optyczny, który działa niezwykle płynnie i nie gubi się nawet na chropowatych czy przezroczystych powierzchniach. Równie dobrze radzą sobie ślizgacze, element na który zazwyczaj nie zwraca się uwagi podczas wyboru myszki, a ma kluczowe znacznie w kontekście ergonomii użytkowania; Classic IntelliMouse nie stawia oporu i błyskawicznie przemieszcza się dokładnie tam, gdzie chcesz.

Kto ją zechce?

Gdyby nowa myszka Microsoftu miała same zalety, pisanie tej recenzji nie miałoby absolutnie żadnego sensu, gdyż każdy z was miałby ją już w swoim domu. Praca z Classic IntelliMouse to czysta przyjemność, ale nie jest tak wszechstronna jak jej poprzedniczka przed kilkunastoma laty. Wielu użytkowników już na wstępie odrzuci brak modułu bezprzewodowego, a inni będą narzekali na jej duży rozmiar. Gracze także nie znajdą w niej alternatywy dla profesjonalnych gamingowych myszek, które pozwalają w pełni skonfigurować klawisze, a nawet kształt czy ciężar obudowy. Do zakupu zniechęcać może też dość wysoka cena – 150 złotych to sporo jak na przewodową myszkę o tak prostej konstrukcji.

Jeśli jednak ktoś szuka wysoce ergonomicznej myszki do komputera stacjonarnego, Microsoft Classic IntelliMouse spełni jego oczekiwania. Brakuje jej wodotrysków, owszem, ale jest szalenie wygodna w użyciu i nie męczy dłoni nawet po wielu godzinach spędzonych przy komputerze. Przepracowałem i przegrałem z nią wiele godzin i ani razu mnie nie zawiodła.

PODOBNE POSTY

Odpowiedz