Oculus broni tytułów na wyłączność

Przedstawiciele Oculusa nie widzą nic złego w tytułach na wyłączność, które powstają na konkretne platformy VR.

Niedawno Gabe Newell wypowiedział się sceptycznie wobec Oculusa, który zachęca wydawców do tworzenia gier z wyłączną dystrybucją na okulary Rift. Stwierdził, ze tworzenie podziałów na scenie VR już na początku jej kształtowania się, może zachwiać całym rynkiem. Przypomina to nieco sytuację z programami specjalistycznymi, które często wydawane są na konkretną platformę i użytkownik korzysta z Windowsa lub Mac OS-a nie dlatego, że dany system podoba mu się najbardziej, ale dlatego, że zmusili go do tego wydawcy.

Palmer Luckey ma odmienne zdanie w tej kwestii i twierdzi, że taka strategia w żaden sposób nie zaszkodzi branży, zarówno w perspektywie długo- jak i krótkoterminowej. Oto jak skomentował sytuację na łamach portalu TechCrunch:

Widzicie, Sony w ten sam sposób inwestuje w swoje produkcje. Z biegiem czasu w ten sposób będzie rozwijać się branża VR. To dobre posunięcie, zarówno w długoterminowej, jak i w krótkoterminowej perspektywie. Mogę wyobrazić sobie, że dla niektórych osób [tytuły na wyłączność] to zły pomysł, ale to nie znaczy, że jest zły dla branży VR, że fragmentujemy rynek albo że w przyszłości ten ekosystem nie powinien tak funkcjonować.

Luckey najwyraźniej nie widzi nic złego w podpisywaniu umów na wyłączność, ale musi zdawać sobie sprawę z tego, że bierze na siebie ogromną odpowiedzialność, decydując się na taki ruch. W chwili obecnej to okulary HTC oferują lepsze doświadczenia i na dobrą sprawę nie wiadomo, jak ruch Oculusa przełoży się na sprzedaż technologii VR.

PODOBNE POSTY

Odpowiedz