Netflix stawia na treści interaktywne

Klasyczne filmy i seriale wkrótce mogą zmienić swoje oblicze. Netflix chce, aby to widz decydował o tym, co dzieje się na ekranie.

Przypomnij sobie, jak często zdarzało się, że nie dowierzałeś w to, co widzisz na ekranie: twój ulubiony bohater zareagował według ciebie nie tak, jak powinien, scenarzyści popełnili błąd, którego nie możesz im wybaczyć aż do końca seansu. A gdybyś to ty decydował o przebiegu akcji? Gdybyś mógł zdecydować, jak zachowają się bohaterowie na ekranie?

Dziś w roli reżysera możemy postawić się w grach komputerowych i fabularnych, filmy i seriale wciąż tkwią w świecie liniowości, gdzie fabuła dyktowana jest wyłącznie przez scenarzystów. Netflix chce to zmienić i wprowadzić do popkultury filmy interaktywne, w których to widz będzie reżyserem całego spektaklu. Na pierwszy ogień firma wzięła filmy dla dzieci, gdyż ta grupa odbiorców chętniej godzi się na tego typu eksperymenty:

Zaczęliśmy od programów dla dzieci, bo najmłodsi chętnie „bawią się” ze swoimi bohaterami i lubią korzystać z ekranów dotykowych. Często nawet mówią do ekranu, zupełnie jakby postaci z bajek mogły je usłyszeć. Teraz zamiast monologu możliwy jest dialog. W tym wszystkim chodzi o znalezienie odpowiednich historii — i autorów — dzięki którym z tych rozbudowanych opowieści powstanie wciągająca narracja – napisała Carla Engelbrecht Fisher, dyrektor działu ds. innowacyjności produktu w firmie Netflix.

Pierwszą interaktywną produkcją jest Kot w butach: Uwięziony w baśni, który ma przetrzeć szlaki dla tego typu opowieści. Drugi interaktywny film animowany, Błyskawica: sterta pomysłów, ukaże się już 14 lipca. Te dwa dzieła będą przymiarką dla Netfliksa, wielkim testem, który ma odpowiedzieć na pytanie: czy warto produkować nieliniowe produkcje, w których to widz będzie decydował o tym, co dzieje się na ekranie?

Chciałbym, aby ten projekt okazał się ogromnym sukcesem i zaowocował powstaniem zupełnie nowej branży filmów interaktywnych. Takie produkcje z pewnością są wyzwaniem dla scenarzystów i nie nadają się zbyt dobrze do realizowania długich, wielosezonowych seriali, ale w filmach sprawdziłyby się wyśmienicie. Niemal każdy seans mógłby być zupełnie innym doświadczeniem, bohaterowie zmienialiby się na naszych oczach, podobnie jak zakończenie opowieści.

PODOBNE POSTY

Odpowiedz