Myszka do zadań specjalnych

Wziąłem na warsztat myszkę Logitech MX Master 2s, aby przekonać się, jak sprawdzi się podczas codziennej pracy.

Tragedie chodzą po ludziach. W ciągu niespełna dwóch tygodni szlag trafił wszystkie trzy myszki, które miałem w domu. Jedną uśmierciła gorąca herbata, drugą padła ofiarą powolnego komputera (ciekawostka: cyklicznie wyładowując złość na lewym przycisku, sprawisz, że przestanie działać), trzecią dopadła starość i przestała reagować na polecenia. Postanowiłem wykorzystać te smutne okoliczności i przetestować MX Master 2s, zeszłoroczną nowinkę od Logitecha. Zadanie miała niełatwe – musiała zastąpić cichą i poręczną mysz do pracy oraz sprzęt do grania. Jednocześnie.

Pierwszy MX Master zadebiutował już w 2015 roku i zdobył grono wiernych użytkowników. Model 2s nie jest żadną rewolucją, to rozsądne odświeżenie sprawdzonego i cenionego produktu. Na pierwszy rzut oka obie wersje są niemal nie do odróżnienia, zdradzić je może jedynie nadruk na obudowie – stara wersja miała napis Logitech, drugą sygnowano skróconą nazwą Logi. Dlaczego firma zdecydowała się wprowadzić do sprzedaży model MX Master 2s, skoro poprzedniczka wciąż cieszyła się sporą popularnością?

Powodów takiego postępowania jest kilka. Przede wszystkim Logitech ujednolica swoje portfolio i chce wszystkie sprzęty sygnować skróconą nazwą Logi. Zdecydowano się także wykorzystać czujnik o większej czułości (4000 DPI) oraz zaimplementować obsługę technologii Logitech Flow. I to ten ostatni element zaważył o wypuszczeniu modelu 2s.

Pierwszą myszkę MX Master można było sparować z trzema urządzeniami jednocześni, wystarczyło kliknąć przycisk parowania, aby się między nimi przełączać. Choć 2s również to umożliwia, jej największą zaletą jest możliwość płynnego przełączania się między komputerami. Odpowiada za to Logitech Flow – zainstaluj oprogramowanie na wszystkich sprzętach, a kiedy przesuniesz kursor do krawędzi ekranu, a od razu przełączysz się na kolejny. Zupełnie tak, jakbyś pracował na komputerze z podłączonymi kilkoma monitorami.

Co ciekawe, w ten sposób możesz szybko i sprawnie kopiować teksty, grafikę oraz pliki pomiędzy urządzeniami bez konieczności przenoszenia ich za pośrednictwem pamięci zewnętrznej, maila czy dysku sieciowego. Po prostu skopiuj treść na jednym komputerze, przesuń myszkę na urządzenie docelowe i wklej materiały tam, gdzie zechcesz. Logitech Flow automatycznie prześle je za pośrednictwem sieci Wi-Fi. Bardzo sprytne rozwiązanie.

Oprogramowanie pozwoli także ustalić działanie przycisków oraz rolek, aby dostosować je do naszych potrzeb. Nie będziemy mieli tak szerokiego pola do konfiguracji jak w przypadku sprzętów gamingowych (zapomnij o zapisywaniu skomplikowanych makr), ale myszka znacząco usprawni pracę z najróżniejszymi programami.

Główna rolka pracuje w dwóch trybach – przesuwania skokowego i płynnego – które można zmienić niewielkim guzikiem umiejscowionym między prawym a lewym przyciskiem. Przy kciuki znajdziemy kolejną rolkę, która docelowo służy do przesuwania stron internetowych na boki. Mało przydatna funkcja, dlatego od razu ustaliłem, że będzie służyć do regulowania głośności dźwięku. Obok tej małej rolki umiejscowiono dwa przyciski, domyślnie skonfigurowano jako funkcje cofnij oraz powtórz. Do przeglądania sieci będą jak znalazł.

Jest jeszcze przycisk gestów, umiejscowiony w zagłębieniu na kciuk. Ten jednak działa inaczej niż inne klawisze – aby wywołać zdefiniowane komendy, przyduś go i przesuń myszkę do przodu, tyłu, w lewo lub w prawo. Te gesty możesz wykorzystać np. do minimalizowania i maksymalizowania okiem.

Muszę przyznać że tego ostatniego przycisku nie wykorzystywałem w ogóle. Ręka układała mi się na myszce tak, że wciśnięcie go wymagało ode mnie przesunięcia całej dłoni, co na dłuższą metę było po prostu irytujące. Na szczęście to jedyna niedogodność, z którą przyszło mi się zmierzyć.

Choć przyzwyczaiłem się do pracy z myszką z podparciem małego palca a nie kciuka, szybko polubiłem sylwetkę 2s. Ergonomiczny kształt doskonale sprawdza się podczas wielogodzinnej pracy, a funkcja Flow znacząco ułatwia obsługiwanie kilku komputerów jednocześnie. Martwiłem się, czy w trakcie użytkowania 2s nie będę przypadkowo naciskał przycisków obok dodatkowej rolki, ale do niczego takiego nie doszło. Mimo iż nie jest to myszka przeznaczona dla graczy, w tej roli sprawowała się nienagannie. Nie mogłem co prawda swobodnie skonfigurować makr, ale dzięki doskonałej czułości i precyzji granie było czystą przyjemnością.

Logitech dość wysoko wycenił tę myszkę i sprzedaje ją za 479 złotych, co może zniechęcić do zakupu wiele osób. Na szczęście w internecie znajdziemy wiele sklepów oferujących ją w znacznie niższej cenie, niektóre sklepy oferują ją nawet za 345 złotych. To wciąż sporo, ale trzeba pamiętać, że ta myszka może pracować z trzema komputerami jednocześnie.

Zdaniem Stuffa Porządna, wszechstronna i ergonomiczna myszka, która najlepiej sprawdzi się w pracy biurowej

PODOBNE POSTY

Odpowiedz