Drukują skórę, by testować kosmetyki

Dziś nie trzeba już wykorzystywać zwierząt do przeprowadzania testów dermatologicznych kosmetyków. Takie firmy jak L’Oreal Group do niedawna wykorzystywały w tym celu skórę wyhodowaną w laboratorium. Teraz przerzucają sie na druk 3D.

Nie można wykluczyć, że na naszych oczach rodzi się rewolucja biotechnologiczna, która może wybuchnąć dzięki niepozornym drukarkom 3D. L’Oreal już od lat 80. hodował sztuczną skórę na potrzeby testów, a od 2013 całkowicie zrezygnował z testowania kosmetyków na zwierzętach. Od tamtego czasu laboratoria opuszczało 100 000 próbek każdego roku o łącznej powierzchni porównywalnej do skóry zdartej z jednej krowy.

Hodowla była procesem skomplikowanym i długotrwałym, skórę otrzymywano od klinik zajmujących się chirurgią plastyczną, rozdzielano na próbki wielkości jednej komórki i stymulowano do wzrostu, by w ciągu tygodnia wyhodować płaty o wielkości 5cm. Ale to pieśń przeszłości. Dziś za produkcję próbek odpowiada drukarka 3D NovoGen Bioprinting od Organovo. Urządzenie wyposażono w dwie igły – jedną, która nadrukowuje ludzkie komórki i drugą nanoszącą hydrożelową matrycę. W ten sposób można drukować skórę na skalę przemysłową.

Technologia jest dopiero w fazie testów, ale łatwo można sobie wyobrazić, że za kilkanaście lat igły i nici chirurgiczne odejdą do lamusa, zastąpione medycznymi drukarkami 3D.

PODOBNE POSTY

Odpowiedz