Bezlusterkowiec z matrycą 51,4 mpx

Wygląda na sprzęt dla jakiegoś bogatego specjalisty, mam rację? Kto kupi coś takiego?

Każdy, kto ma w portfelu 6500 dolarów i chce je wydać na aparat – a w zasadzie sam korpus. W tej cenie kupisz lustrzankę D5 z obiektywem, ale FujiGFX 50S to średnioformatowiec, a nie pełna klatka, a za sprzęt w tej kategorii zawsze płaci się więcej. Dodatkowo warto wspomnieć, że D5 ma lustro, a GFX 50S – nie.

Co złego jest w lustrach?

Nic, jeśli pracujesz w studio. Jeśli fotografujesz w plenerze, każdy gram jest na wagę złota, a 50S jest dość lekki, nawet jak na urządzenie z matrycą 1,7 raza większą niż pełnoklatkowa; w parze ze standardowym obiektywem waży 1,2 kg. Jasne, twój smartfon jest znacznie mniejszy, ale to w sprzęcie od Fuji znajdziesz 51,4-megapiskelową matrycę.

 

Czy ma jeden z tych elektronicznych wizjerów? Zazwyczaj nie są byt dobre.

Ma i jest całkiem niezły – na 0,5-calowym ekranie wyświetla się 3,69 miliona kropek, wyświetlany obraz jest bardzo przyzwoity. A jeśli wolisz większe ekrany, z tyłu znajdziesz obrotowy wyświetlacz o przekątnej 3,2 wyposażony w superczułą powłokę dotykową. Modnie i nowocześnie.

Wygląda na łakomy kąsek.

Oczywiście, o ile przełkniesz wysoką cenę, Fuji chce udowodnić użytkownikom, że 50S jest nie tylko dobry, ale i prosty w obsłudze. Wszystkie guziki, przełączniki i pokrętła są tam, gdzie się tego spodziewasz, a na górze obudowy umieszczono także 1,28-calowy wyświetlacz LCD pokazujący najważniejsze parametry ujęcie.

Zachwyca także 117-punktowy autofokus – w parze z migawką zdolną przechwytywać obrazy raz na 1/4000 sekundy, nawet najbardziej dynamiczne ujęcia będą zawsze ostre. A właśnie tego oczekujesz od aparatu, na który wydasz małą fortunę.

 

PODOBNE POSTY

Odpowiedz