Aplikacja tygodnia: Monument Valley 2

Powróciliśmy do świata niesamowitości, ale czy jest on równie imponujący co jego pierwowzór?

Nieliczne gry mobilne poruszają tak bardzo wyobraźnię jak robił to Monument Valley. Zanurzaliśmy się w świecie pełnym wspaniałych, nierzeczywistych obiektów, w grze manipulującej architekturą przeczącą prawom fizyki i prowadziliśmy miniaturowego protagonistę przez krainy zamieszkane przez tajemniczych ludzi-kruków.

Jeśli dałeś ponieść tamtej niesamowitości, nie będziesz w stanie powstrzymać się, aby po raz kolejny wejść do świata igrającego z geometrią. Przez większość czasu gry nic cię nie zawiedzie.

KRAINA NIEMOŻLIWOŚCI

Być może pamiętasz, jak piękną grą była Monument Valley, ale jej następca to zupełnie inna liga. Zwłaszcza jeśli odpalisz grę na wielkim ekranie iPada – oprawa graficzna olśniewa, jest dopracowana w każdym szczególe, przemyślana i bardzo zróżnicowana.

Przy okazji nie odbiega od tego, do czego przyzwyczaił nas pierwowzór – to minimalistyczne dzieło sztuki, izometryczne poziomy po brzegi wypełniono iluzjami optycznymi. Kiedy obracasz się, plansze zmieniają swój układ, odsłaniając ścieżki, które nie powinny być dostępne, gdyby tym światem rządziły prawa fizyki.

Poszerzono za to paletę kolorów, tym razem nie ogranicza się wyłącznie do smakowitych, pastelowych barw, dodano także żywe, energetyczne kolory, które zdają się promieniować z ekranu jak miniaturowe słońce uwięzione wewnątrz urządzenia.

CZAS NA ZABAWĘ

Gra wciąż sprawia mnóstwo frajdy, zarówno dzięki samej strukturze rozgrywki jak i obiektom, które będziesz odkrywać. Niekiedy przemieszczanie się po płaskich planszach przypomina zgłębianie obrazów Pieta Mondriana, innym razem zachwycamy się pikselowymi drzewami, które na naszych oczach wykwitają z nasion pod wpływem światła słonecznego. A kiedy ukończysz poziom, świat składa się jak w kalejdoskopie, przenosząc cię na kolejne żywe obrazy do zbadania.

Warstwa wizualna często dostosowuje się do tempa i narracji rozrywki, sprawiając wrażenie, jakby reagowała emocjonalnie na to, co dzieje się na ekranie. Kiedy na jednym z poziomów Ro i jej bezimienna córka rozdzielają się, ekran zabarwia się szarością, jakby Monument Valley chciała upodobnić się do ponurych miejskich blokowisk.

ZABAWA Z NOSTALGIĄ

Biorąc pod uwagę to, jak dawno wydano Monument Valley, zaskakująco dużo scen bezpośrednio nawiązuje do linii fabularnej pierwowzoru. Doznasz mikrozawału, gdy świat pod nogami Ro zapadnie się, ciągnąc za sobą główną bohaterkę.

Jednak większość narracji prowadzona jest w bardziej subtelny sposób – oglądamy córkę Ro, która przekracza drzwi do nieznanego świata, oddzielając się od matki, aby po chwili na własną rękę zbadać  nowy poziom.

JEST TAJEMNICZA

Na szczęście fabuła nie odziera Monument Valley 2 z tajemniczości. Gra wciąż polega na odkrywaniu sekretów dziwnego, absurdalnego świata. Kontynuacja uszanowała klimat oryginału i jego szatę graficzną, obcowanie z grą jest po prostu przyjemne.

Niestety, podróż jest krótka. Monument Valley 2 nie jest tak wymagająca jak jej poprzedniczka, przez większość poziomów możemy po prostu przebiec, a tylko niektóre z nich zajmą nasze szare komórki na dłużej niż minutę. Mimo tych wszystkich sztuczek graficznych, którymi kusi nas Monument Valley 2, rozgrywka rozczarowuje okropną liniowością.

Przez większość czasu będziesz mieć wrażenie, że uczestniczysz w interaktywnym filmie. Mimo to warto odbyć tę podróż. Dlatego zwolnij, rozsiądź się, zrelaksuj i zanurz w tym świecie pełnym niesamowitości.

Monument Valley jest dostępna na iOS-a. Wydawca planuje wypuścić w przyszłości wersję na Androida.

Zdaniem Stuffa

Monument Valley 2 nie jest zbyt wymagająca, ale jest równie piękna i wciągająca co pierwowzór

23,99 zł

Dobry Stuff 

Wygląda i brzmi niesamowicie

Intrygująca i wciągająca

Różnorodne zagadki i stylistyka

Zły Stuff 

Bajecznie prosta

PODOBNE POSTY

Odpowiedz